niedziela, 30 października 2011

Jesiennie.

Za oknem już dawno mamy jesień. I to wcale nie koniecznie tą, z górą złoto-żółtych liści, słońcem, które jeszcze czasem ogrzewa twarz swoimi promieniami. Jest zimno, wietrznie, nawet deszczowo. Niezbyt optymistycznie. I choć u mnie na blogu również jesiennie, chciałam by było tu przytulnie. Chociaż tu.
Jak się ma taką osobowość jak ja, to się odchorowuje wszelkiego rodzaju porażki. Czy już mi przeszło? Nie wiem. Być może. Póki co, A. pojechała na święta do domu. Może to i lepiej, może właśnie dlatego atmosfera cho trochę się oczyściła. Rozmawiałam dziś z Ma. Próbowała usprawiedliwiać zachowanie A., próbowała wynajdywać dowody, że to jednak ja zawiniłam. Chyba się jej jednak to nie udało. Widziałam jej minę, kiedy powiedziałam, że słyszałam ich rozmowę. Nie powiedziała słowa. Powiedziała tylko, że mam porozmawiać z A., kiedy wróci po świętach. Kiedyś może i bym z nią porozmawiała. Kiedyś, ale nie teraz. Teraz nie wyciągam ręki za każdym razem, dla świętego spokoju. Bo to jakbym przyznała się do winny, a nie czuję się winna. Wiem, ciężka jestem i skomplikowana. Ale mimo wszystko, nie ja zachowałam się jak rozkapryszona nastolatka, nie ja głupio się obraziłam zamiast przyjść i porozmawiać jeśli coś było nie tak. Ale dość już o tym. Już prawie to odchorowałam. Już prawie nie pamiętam. Prawie.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu mam czas tylko dla siebie. Dopiero teraz to czuję, mam Go na wyciągnięcie ręki, zasypiam i budzę się przy Nim. Potrzebowałam Go tylko dla siebie, na wyłączność.
Jutro M. idzie jeszcze do pracy, a ja mam cały dzień dla siebie. Planowałam pojechać na cmentarz do moich dziadków, rodziców mojego taty. Mam nadzieję, że trafię, co roku mamy z tym problem i błądzimy po alejkach. We wtorek jedziemy z M. do moich rodziców na obiad, potem na cmentarz, do moich dziadków na kawę i pewnie do rodziców M., także zapowiada się rodzinnie. I zamierzam sobie odpocząć, przynajmniej do środy. I mam nadzieję, że pogoda będzie nieco bardziej słoneczna i znośna.

4 komentarze:

  1. My"cmentarnie" i dziś i jutro.
    Co do pogody to nie mogę na dziś narzekać bo u nas świeciło słonko-owszem upałów nie było ale przynajmniej można było oko kolorami nacieszyć.

    Ściskam i pozdrawiam"słonecznie"-tak choć wirtualnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc, kolorami oko również u mnie można było nacieszyć, lecz mało mi, po ostatnich deszczowych dniach. I słońca brak!
    Również pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A jak między Tobą, a Twym Lubym, układa się?

    Lengsel.
    feelsoclose.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Między Nami zawsze się układa. Całe szczęście.

    OdpowiedzUsuń