sobota, 15 października 2011

Weekendowo.

Wszystko wygląda dziś o wiele lepiej niż ostatnio. Fakt, zapowiada mi się pracowity tydzień, łącznie z weekendem, ale chyba jakoś udało mi się wszystko poukładać i póki co światełko w tunelu jest.
W czwartek, z racji tego, że jesteśmy już wszystkie cztery w mieszkaniu, wybrałyśmy się na wspólną imprezę. Miejsce było Nam bliżej nieokreślone, wyszło spontanicznie i nawet całkiem przyjemnie, poza jednym faktem iż założyłam buty na bose stopy i strasznie je sobie pokaleczyłam... ale cóż, grunt, że się udało.
Piątek spędziłam głównie robiąc cotygodniowe porządki. Swoją drogą, jak przez jeden tydzień można nabałaganić! Ba, mi wystarczy 5 minut! Ale bałagan został szybko okiełznany.
A dziś z racji, że miałam korki w mojej miejscowości, z samego rana przyjechałam do domu. Zdążyłam już dokończyć wypisywanie słówek na test z translacji i czekam za M. i wracamy do mieszkania. I niestety czeka mnie samotny weekend, bo M. jedzie dziś do Warszawy i wraca jutro po południu.
No cóż to tylko jeden wieczór, jakoś wytrzymamy, a i będę miała więcej czasu, żeby się nauczyć i większą motywację, by jutrzejsze popołudnie spędzić z Nim.

1 komentarz: