Dzisiaj miałam wolne, tak szybko przeleciał mi ten dzień, że nawet sama nie wiem kiedy, no i praktycznie nic nie zdążyłam zrobić. Jutro zapowiada się równie beznadziejny dzień, w połowie spędzony na uczelni. I jeszcze będę się musiała produkować na zajęciach przez 5 minut gadając na wybrany temat. Akurat na takie ćwiczenia teraz mam najmniej ochoty.
Czy ja już się chwaliłam, że kupiłam sobie steper? No to, teraz się chwalę:) Od niedzieli korzystam z tego urządzenia 10 minut dziennie, na razie tyle, bo nie chcę od razu się przećwiczyć i się męczyć z bolącymi mięśniami. I jak się okazało, jedna dziewczyna z mojej grupy też takowy sprzęt posiada, więc się zmobilizowałyśmy i spotkałyśmy się u mnie wczoraj, żeby poćwiczyć. Przy okazji Agu wzięła swoje notatki, ja wyciągnęłam swoje i starałyśmy się jakoś to wszystko ogarnąć. Jednym słowem, masakra. Tyle tego i ta myśl, że kiedyś nadejdzie ten dzień kiedy będę musiała nad tym usiąść i nie będzie zmiłuj. No i jak to baby, w dodatku dwie palaczki, się spotkały i gadały. Z Agu miałam dość dobry kontakt, ale wczoraj chyba jeszcze bardziej się zgadałyśmy. Oj dobrze mi zrobiło to spotkanie i pogaduchy, w szczególności, że nie codziennie mam ku temu okazję, choć tak naprawdę mieszkam z trzema dziewczynami. Ostatnimi czasy, najlepiej dogaduję się z Pau. Z nią jakoś zawsze się dogadywałam, nigdy nie było między Nami spięć i też akurat wczoraj jak Agu pojechała a ja nie miałam weny do nauki, przeplotkowałam z Pau dobre dwie godziny. I dowiedziałam się różnych fajnych rzeczy. Oczywiście wszystko obracało się wokół tematu Ma., która to zawsze jak tylko nadarzy się okazja wszystkim docina i o byle co fochy strzela. Ostatnio M. poznała pewnego pana S. i z tego co mi wiadomo wielka miłość w niej ponownie zakwitła. Poza tym, ograniczyłam z nią kontakt, bo zwyczajnie nie chciałam być wciągana w te wszystkie opowieści. No ale tak sobie wczoraj siedziałam z Pau. i widzę, że nie tylko mi Ma. robi takie docinki, bo i Pau się oberwało. No a ja się przy okazji dowiedziałam, że Ma. mówiła, że ja nic, tylko siedzę z M. w domu, że nigdzie nie wychodzimy. Żadna nowość, już ostatnio usłyszałam, że ma żal, że spędzam z M. wolny czas, a z nimi siedzę jak M. jest w pracy. Nie rozumiem jej, i chyba już nie zrozumiem. Aż mi się nie chce o tym myśleć i denerwować bo nie ma to sensu. Po prostu ma dziewczyna swój świat.
a my miałysmy sie spotkać i znowu nie wyszło:(((
OdpowiedzUsuńco do nauki to ja ostatnjio się zmobilizowałam i ogarniam to jakoś ale za to w pracy sie lenie chyba nadszedł taki czas ze nie ogarniam dwoch rzeczy na raz.
buziaki:*
Pełna mobilizacja i do roboty!:) jak trzeba to trzeba :*
OdpowiedzUsuńdużo sił :*
A może ona po prostu zazdrości, że Tobie lepiej jak jej mimo nawału roboty:)?:)
OdpowiedzUsuńRozchełstana
feelsoclose.blog.onet.pl