piątek, 13 stycznia 2012

Nienawidzę piątków 13!

Nie byłam przesądna, nigdy. Przynajmniej nie na tyle, by wierzyć w to, że piątki 13-tego mogą być pechowe. Mogą. Dzisiaj tego doświadczyłam i marzę by ten dzień się skończył.
Wystarczy mi, że mam w poniedziałek dwa zaliczenia semestralne, na które póki co nie umiem nic, poza nadzieją, że szanowna pani B. przełoży nam koło z translacji, co jest mało prawdopodobne, ale czekamy na odpowiedź mejlową w tej sprawie. A póki co mam przed sobą kupkę notatek do ogarnięcia, a że zrobiłam już wszystko byle tylko tego nie ruszyć, to jednak będę musiała się z tym zmierzyć, mimo wszystko.
Ostatnio chyba nie mam szczęśliwych dni. Po wczorajszym dniu na uczelni byłam tak padnięta, że nie miałam siły ruszyć nawet najmniejszym palcem. A i z M. się praktycznie nie widziałam, bo wrócił bardzo późno, ale dziś za to szedł na późniejszą godzinę, więc mogliśmy razem zjeść śniadanie.
Pogoda mnie dobija jeszcze bardziej. Wieje, pada deszcz, jest szaro-buro i mokro. Dzisiaj nawet sypał śnieg, ale co z tego jeśli i tak wszystko od razu się topiło.
Trzeba wziąć się w garść, pomimo pechowego dnia, a to będzie bardzo trudne. Ale też wykonalne.

5 komentarzy:

  1. Przykro mi, ale następne dni będą lepsze :*

    OdpowiedzUsuń
  2. na szczęście już niewiele tego dnia zostało :) mi tez pogoda za oknem nie odpowiada - czuję się jakby był listopad - a tego miesiąca po prostu nie cierpię, ale co zrobic, trzeba żyć dalej, majac nadzieję, że będzie lepiej :)

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  3. Może jednak jest jakaś iskierka jasna na ten dzień?


    Rozchełstana.
    feelsoclose.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Juz jest lepiej co nie? :*

    OdpowiedzUsuń
  5. I jest już lepiej prawda?:*

    OdpowiedzUsuń