czyli przetrwałam kolokwium z translacji. I czuję się jakby ktoś wyprał mi mój mózg :( jeszcze się dobrze sesja nie zaczęła, a mam jej serdecznie dosyć! Przede mną egzamin z literatury amerykańskiej, no i pnja - pisemny i ustny. Jak to przetrwam, to już nic nie jest w stanie mnie powalić na łopatki. Także każdy zaciśnięty kciuk się przyda :)
Poza tym u mnie nauka, nauka, nauka. Dziś, po kolokwium z translacji, musiałam sobie zrobić wolne popołudnie i wzięłam się za porządki w pokoju, i teraz jak tak patrzę na pokój, to jestem z siebie dumna, ale zastanawiam się czy dam radę dokończyć - moja wada, słomiany zapał, przynajmniej jeśli chodzi o porządki w pokoju.
Odezwę się wkrótce, o ile do reszty nie pochłonie mnie nauka.
Gratuluję zaliczonego kolokwium, już coś za Tobą:)
OdpowiedzUsuńA sprzątanie najlepiej wychodzi właśnie wtedy, kiedy musimy robić coś całkiem innego;)
Miłej nauki:)
Dziękuję:)
UsuńTak masz rację, wtedy to wychodzi najlepiej, tylko gorzej jak już wszystko wysprzątasz i wiesz, że już nic nie wymyślisz ;)
Kaś, wytrwałości w nauce no i oczywiście trzymam kciuki za kolejne egzaminy :)
OdpowiedzUsuńHanka