Wczoraj udało mi się trochę uporządkować notatki. Nawet miałam dobre chęci, bo zaczęłam wypisywać słówka, ale potem gdzieś po drodze je zgubiłam. Skończyło się na ugotowaniu obiadku dla M., który jak wrócił z pracy dał mi prezent 'przeprosinowy' :) spodziewałam się kwiatów, a tu niespodzianka! Małe coś a cieszy:)
No i na deser truskawki (mrożone, bo mrożone ale zawsze coś:)) z bitą śmietaną:) pycha:)
Generalnie, pomijając fakt przeprosin, już po samych zaręczynach zauważyłam ogromną zmianę w zachowaniu M. Stał się bardziej czuły i opiekuńczy. I już nie wykręca się, że jest zmęczony po pracy. bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, że tak już zostanie.
Atmosfera po sylwestrowym 'incydencie' powoli została całkowicie oczyszczona.
A na dziś planuję zająć się tłumaczeniem na poniedziałkowe zajęcia, a jak to zrobię to potem się zobaczy. Powoli czas zaczyna deptać mnie po piętach, więc muszę się bardziej zmobilizować.
No i najważniejsze, dodzwoniłam się dziś do lekarza więc mam nadzieję, że niebawem wszystko ruszy, a najbardziej moja waga.

Oj tak przepiękna pogoda za oknem :) aż z przyjemnością otworzyłam okna i przewietrzyłam cały dom,od razu inaczej się zrobiło.
OdpowiedzUsuńA pomysł M. na przeprosiny miał dość dobry.Kwiatki zwiedną,a breloczek zostanie :)
Tłumacz Kasia,tłumacz a potem za prace się bierz :P no! :D
:*
Ann,
OdpowiedzUsuńdziękuję za motywację!:*
też mnie bardzo ucieszyło dzisiejsze słonko! To mi dało nadzieję, że wiosna tuż tuż ! :D
OdpowiedzUsuńDziś się dowiedziałam, że czeka mnie ustny egzamin z przedmiotu w jęz. angielskim. Jestem totalnie bezndziejna z englisha. chyba się zgłoszę do Ciebie na szybkie korki! :P
Dobrze, że już lepiej po incydencie, o którym pisałaś:) Teraz trzeba być dobrej myśli-to zawsze działa:) Życzę powodzenia i pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńMagnolio,
OdpowiedzUsuńzapraszam:)
Ido,
OdpowiedzUsuńdziękuję:) Masz rację, trzeba być dobrej myśli!