sobota, 20 sierpnia 2011

Przez kilka ostatnich dni...

Przez kilka ostatnich dni, w moim blogu, tak jak w moim życiu - beznadziejnie. Siedziałam w domu nie mając pomysłu na siebie i doskonale zdawałam sobie z tego sprawę, z tej beznadziejności, co jeszcze bardziej pogrążało mnie. Więc było tu biało, pusto, bez pomysłu. 
Nie wiem jak to nazwać... gorsze dni? W końcu jestem kobietą. Zresztą, bez względu na płeć, każdy ma prawo do gorszych dni prawda? 
Od kilku dni, gdzieś z szafy, zerkają na mnie notatki z literatury. A ja nie mam siły ich wziąć do ręki i odkładam to 'na potem', czyli pewnie do poniedziałku. Tak, od poniedziałku spróbuję zrobić 'coś' żeby to jakoś ogarnąć. Mam czas, wystarczającą ilość czasu i dodatkowe materiały. Swoją drogą, zastanawiam się czy kiedykolwiek przekonam się do literatury? Bo jakoś do tej pory nie po drodze nam. 
Słonko za oknem, aż by się chciało gdzieś wyjść. W sumie nikt mi nie broni, więc dlaczego siedzę ze swoim tyłkiem w domu? Nawet nie mam ochoty, i motywacji przede wszystkim, na cokolwiek. Mój M. w pracy, a mi doskwiera brak kontaktu z kimkolwiek. Kolejny już dzień. 
Miałam plany na weekend, wyrwać się stąd, jak co weekend. Jakoś nie lubię weekendów w Poznaniu. A niby to takie piękne miasto, studenckie! A ja po porstu potrzebuję czegoś innego, co pozwoli mi się odmóżdżyć, z dala od miasta. Gdybym tylko miała pod ręką auto... gdybym tylko. 
Wsłuchuję się i udaję, oszukuję czas. http://www.youtube.com/watch?v=fMcFZTjxQDc&feature=related

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz