Nie wiem jak to nazwać... gorsze dni? W końcu jestem kobietą. Zresztą, bez względu na płeć, każdy ma prawo do gorszych dni prawda?
Od kilku dni, gdzieś z szafy, zerkają na mnie notatki z literatury. A ja nie mam siły ich wziąć do ręki i odkładam to 'na potem', czyli pewnie do poniedziałku. Tak, od poniedziałku spróbuję zrobić 'coś' żeby to jakoś ogarnąć. Mam czas, wystarczającą ilość czasu i dodatkowe materiały. Swoją drogą, zastanawiam się czy kiedykolwiek przekonam się do literatury? Bo jakoś do tej pory nie po drodze nam.
Słonko za oknem, aż by się chciało gdzieś wyjść. W sumie nikt mi nie broni, więc dlaczego siedzę ze swoim tyłkiem w domu? Nawet nie mam ochoty, i motywacji przede wszystkim, na cokolwiek. Mój M. w pracy, a mi doskwiera brak kontaktu z kimkolwiek. Kolejny już dzień.
Miałam plany na weekend, wyrwać się stąd, jak co weekend. Jakoś nie lubię weekendów w Poznaniu. A niby to takie piękne miasto, studenckie! A ja po porstu potrzebuję czegoś innego, co pozwoli mi się odmóżdżyć, z dala od miasta. Gdybym tylko miała pod ręką auto... gdybym tylko.
Wsłuchuję się i udaję, oszukuję czas. http://www.youtube.com/watch?v=fMcFZTjxQDc&feature=related
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz