Wczorajszy dzień minął mi tak szybko, że sama nie wiem kiedy. I praktycznie nie zdążyłam zrobić nic. Uporządkowałam swoje notatki, spotkałam się z Z., żeby skserować sobie od niej notatki i podzielić się moimi, i zdołałam ściągnąć sobie kilka opracowań lektur.
A dziś w całym pokoju porozkładane są moje notatki, przewalają się zakreślacze i kartki papieru, i na w pół zrobiona tabelka z lekturami - moje dzisiejsze zadanie.
Powoli zaczynam panikować. Wiem, obiecałam sobie, że ze spokojem wszystkiego się nauczę, wszystko sobie przypomnę, ale zaraz mam przed oczami te wszystkie razy kiedy też tak myślałam i mi nie wyszło. Ale wiem, staram się myśleć pozytywnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz