wtorek, 23 sierpnia 2011

Z cyklu: Niebieskooka się uczy.

Niebieskooka się uczy, a raczej próbuje się uczyć, czyli robi wszystko byle tylko się nie uczyć. I jak już zrobiłam wszystko, przyłapałam się na tym, że odkładam tą nieszczęsną (w moim wydaniu) literaturę na potem. 
Wczorajszy dzień minął mi tak szybko, że sama nie wiem kiedy. I praktycznie nie zdążyłam zrobić nic. Uporządkowałam swoje notatki, spotkałam się z Z., żeby skserować sobie od niej notatki i podzielić się moimi, i zdołałam ściągnąć sobie kilka opracowań lektur.
A dziś w całym pokoju porozkładane są moje notatki, przewalają się zakreślacze i kartki papieru, i na w pół zrobiona tabelka z lekturami - moje dzisiejsze zadanie. 
Powoli zaczynam panikować. Wiem, obiecałam sobie, że ze spokojem wszystkiego się nauczę, wszystko sobie przypomnę, ale zaraz mam przed oczami te wszystkie razy kiedy też tak myślałam i mi nie wyszło. Ale wiem, staram się myśleć pozytywnie.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz