Chyba już nikt mnie tu nie odwiedza. Chyba się wypaliłam, lub po prostu mam za dużo nauki. Uwielbiam moją ciągłą sesję. I co z tego, że się uczę, że dostaję piątki... nie odczuwam z tego większej satysfakcji. Brakuje mi wakacji, a pomyśleć, że dopiero co się skończyły.
Jutro kolejny test ze słówek, a ja siedzę bezczynnie patrząc w notatki i zupełnie nie mam ochoty tego ruszać. Niby miałam weekend, ale co z tego, jeśli w ogóle go nie odczułam. Tak bym chciała wyjechać, na przykład w góry. Wyjść na balkon w hotelowym pokoju i zaciągnąć się świeżym powietrzem.
Nie czuję już tych studiów, tego kierunku. I w tym też się już wypaliłam. Czeka mnie pisanie licencjatu, tematu nadal brak i zero jakichkolwiek pomysłów, żadnego punktu odniesienia.
I nie wiem kiedy znów napiszę. Póki co, nie czuję tego. Niczego już nie czuję. Przepraszam.
I jedynie On jest mojego życia powodem. Jak dobrze, że jest.
Dasz radę, bądź mi przykładem.
OdpowiedzUsuńWierzę w Ciebie.
Lengsel.
feelsoclose.blog.onet.pl
poradzisz sobie ze wszystkim, a co do pisania to ja sie juz wypaliłam ani mi sie nie chce pisac ani nie mam weny by poskładać kilka zdan
OdpowiedzUsuńLengsel, staram się...
OdpowiedzUsuńMamo Amelki, a ja mimo wszystko nie potrafię nie pisać wcale.
OdpowiedzUsuń