I jednak jestem tu. Nie, nie zaczynam od nowa, kontynuuję. Jakoś udało mi się to wszystko tutaj przenieść. Mam nadzieję, że tak już zostanie, bo nawet się już tu zadomowiłam. Prawie. Spróbować warto, a kiedy już będę pewna, że chcę tu zostać, usunę bloga na Onecie, a póki co zostawiam oba.
Mam wrażenie, że to nie kwestia poniedziałku, tylko tego deszczu, który pada już drugi dzień i ani mu się śni przestać. Korzystając więc z jutrzejszego wolnego dnia, wybieramy się z A. wyposażyć się w parę kaloszy. I w planach mam zabrać się za tłumaczenie słówek na zbliżający się test.
Generalnie jestem dziś zła. Już jakiś miesiąc temu, jak tylko dostałam w swoje ręce katalog Ikei, znalazłam drewniane szufladki, które od 3 października miały być o połowę tańsze. I czekałam cały wrzesień i... przegapiłam! Promocja trwała do wczoraj! A ja poszłam dziś. Zła byłam strasznie, a właściwie nadal jestem. Specjalnie wzięłam auto od M. i pojechałyśmy z dziewczynami, a tu dupa.
Na uczelni zaczynają się już zaliczenia, ale jestem zadowolona, że zajęcia mam z takimi, a nie innymi wykładowcami. Chyba lepiej trafić nie mogłam. Pozostaje mi nadal do wymyślenia temat pracy licencjackiej, ale póki co nie mam kompletnie do tego głowy, zupełna pustka.
I zmęczona już jestem dzisiejszym dniem. Deszcz zdecydowanie wykradł ze mnie cały dzisiejszy optymizm. I jakoś wszystko mnie drażni, znów.
Nie jesteś sama, w złoszczeniu, moja SAMOTNA też jest zła.
OdpowiedzUsuńhttp://niebieskim-okiem.blogspot.com/
Lengsel.
OdpowiedzUsuńfeelsoclose.blog.onet.pl
Lengsel, dobrze wiedzieć, że to nie tylko mnie się przytrafia. Dobrze, że mój M. ma anielską cierpliwość w tych kwestiach.
OdpowiedzUsuńPozazdrościć tylko:)
OdpowiedzUsuńLengsel.
feelsoclose.blog.onet.pl