czwartek, 27 października 2011
Przyjaciele są po to, by nas wspierać, mimo wszystko.
Po wczorajszych zajęciach po raz kolejny przekonałam się, że nie warto. Nie warto ufać. Kiedy w końcu komuś zaczynam ufać, on daje mi tysiąc powodów, dla których nie powinnam. Bo przyjaciele są po to, a przynajmniej powinni być po to, by nas wspierać, mimo wszystko. Dzisiejsze zachowanie A. pokazało mi jak bardzo się co do niej pomyliłam. Jak widać nie potrafiła zrozumieć, że źle się czułam na wczorajszych zajęciach i dlatego wróciłam wcześniej do domu, bo męczyłam się tam. Dziś słowem się do mnie nie odezwała, stać ją było jedynie na sms-a, że zachowałam się jak rozkapryszona nastolatka. A z tego co widzę, to jej zachowanie jest co najmniej dziecinne - zamiast porozmawiać, lepiej się obrazić i nie odzywać ani słowem. Można i tak. No trudno.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
bo generalnie ludzie ,mają to do siebie, ze zawodzą nas cały czas...
OdpowiedzUsuńNiestety.
OdpowiedzUsuńMusisz odejść od założenia, że ludzie mają takie samo podejście do moralności i priorytetów jak Ty. Dzięki temu unikniesz rozczarowań i będziesz mogła zostać pozytywnie zaskoczoną :) Ja próbuję się w tym odnaleźć, Ty też dasz radę :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNiestety tak to już w życiu bywa, że ludzie najczęściej myślą tylko o sobie. Widząc tylko czubek własnego nosa.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Szkoda, że niektórzy nie potrafią sięgnąć trochę dalej, poza czubek własnego nosa.
OdpowiedzUsuń:)
A taki zawód bardzo boli - sama owy przeżyłam wczoraj:(
OdpowiedzUsuńLengsel.
feelsoclose.blog.onet.pl