Stałam przed lustrem na sali i widziałam zakompleksioną Niebieskooką, któa z każdym ruchem podobała się sobie coraz mniej, z minuty na minutę, nie miałam ochoty patrzeć na siebie. To było okropne uczucie, czułam się fatalnie. Stałam pośród dziewczyn próbując naśladować ich ruchy, bezskutecznie. Nie nadążałam, nie wiedziałam kiedy jaki krok, Może gdybym była tam od początku, może wyglądałoby to trochę inaczej. Swoją drogą mogłam przewidzieć, że to nie dla mnie i uniknęłabym kompromitacji. Uciekłam stamtąd, jak przestępca, ale wiedziałam, że jeśli tam zostanę, to pogrążę się jeszcze bardziej. Porażka na całej linii.
Teraz wiem, że najlepszym rozwiązaniem dla mnie jest siłownia i trzeba było od razu się tam zapisać zamiast kombinować. No cóż człowiek uczy się na błędach, tylko coś czuję, że ja mój błąd będę musiała długo odchorować.
oj ja ci powiem tak szczerze, że też niespecjalnie się nadaję do takich "ćwiczeń grupowych". zdecydowanie wolę ćwiczyć sama! we własnym tempie i tak jak mam ochotę. więc może i lepiej, że spróbowałaś i już wiesz, że jednak wolisz inaczej. nie ma sensu się zmuszać do czegoś.
OdpowiedzUsuńTeż wychodzę z takiego założenia! Szkoda tylko, że nie wszyscy tak uważają i strzelają fochy, ale to niby ja się zachowałam jak rozkapryszona nastolatka...
OdpowiedzUsuńAle przynajmniej próbowałaś:)
OdpowiedzUsuńLengsel.
feelsoclose.blog.onet.pl