czwartek, 1 grudnia 2011

Jak ten czas szybko leci, już mamy grudzień... całe szczęście moje życie ostatnio zwolniło i mam trochę czasu dla siebie, choć nie na długo, bo kolejne zaliczenia za pasem. No i po zaakceptowaniu mojego tematu pracy licencjackiej, trzeba wziąć się w garść i napisać plan i poszukać bibliografię... właśnie w tym celu wybieram się jutro do biblioteki.
Miałam ostatnio poruszyć kilka kwestii, a więc poruszę je teraz.
Chodziłam wczoraj po galeriach handlowych i przy okazji powoli zaczęłam rozglądać się za prezentami. I wstępnie już wiem co komu kupić. Cieszę się na nadchodzące święta, ale nie dlatego, że będą prezenty, ale dlatego, że być może tegoroczne święta na długo pozostaną mi w pamięci. Rozmawialiśmy ostatnio z M. i poruszyliśmy kwestię naszej przyszłości, niedalekiej przyszłości. Planujemy się zaręczyć. A właściwie, teraz to już wszystko w rękach M. Czuję to ogarniające mnie szczęście, ale nie chcę się cieszyć na zapas. Chcę sobie zostawić moją radość, jak już będę miała na palcu pierścionek i będę już prawię Jego, tak legalnie. Prawie legalnie. Czuję, że ten jeden dzień będzie dla nas początkiem czegoś 'nowego' i pomoże Nam sprecyzować plany na tą dalszą przyszłość. Tak bardzo Go kocham, i jeśli mnie zapyta, odpowiem 'tak' bez wahania.
Poza tym udało mi się dziś kupić buty na zimę, takie, jak chciałam i w dodatku były tanie, więc radość podwójna. No i pozostaje mi jeszcze wybrać się do Sephory i wykorzystać mój imieninowy bon, a akurat przydałyby mi się jakieś nowe perfumy, więc prezent jak znalazł. I myślę, że w końcu wezmę się za siebie, za moją chorobę i odwiedzę lekarza rodzinnego, bo na tych tu brakuje mi już sił.

2 komentarze:

  1. Zdróweczka na początek!
    A druga sprawa jak już będzie pierścionek to przynajmniej się tym pochwal!:)
    Nie ma to tamto!

    Uściski!

    Lengsel.
    feelsoclose.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że się nim pochwalę:):*

    OdpowiedzUsuń