Dzisiejszego dnia zdecydowanie nie mogę zaliczyć do udanych. Nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje, czy to ta 'jesienna' pogoda czy co, ale brak mi motywacji, energii i przede wszystkim chęci. Wiem, że jeszcze mam wolne, ale specjalnie chciałam wziąć się za wszystko wcześniej by potem nie zwariować. I dupa, bo póki co robię wszystko, tylko nie to co powinnam.
Dziś już nie wytrzymałam i napisałam Ma. kilka słów prawdy, które widocznie ją zabolały bo siedzi zamknięta w pokoju z muchami w nosie. Od jakiegoś czasu znosiłam złośliwe docinki Ma. pod moim adresem, że M. jest dla mnie ważniejszy itp. Za każdym razem jak wpadła na jakiś genialny pomysł, na który akurat ja nie miałam ochoty, z kochanej przyjaciółki zmieniała się w złośliwą zołzę i jechała po mnie z góry na dół. Więc byłam już pod tak ogromną presją, że bałam się jej odmówić, bo wiedziałam czym to się skończy. I tak też było dzisiaj. Ponieważ dzisiaj miałyśmy być wszystkie w mieszkaniu, Ma. wymyśliła, że będziemy pić. I dziś rano łaskawie mi o tym przypomniała mówiąc, że dziś pijemy i nie ma, że nie, bez wymówek. To jej odpowiedziałam, że jeśli się będę dobrze czuła to ok, bo niestety nie codziennie mam ochotę się napić. Na co ona, że to już na pewno wiadomo, że będę się źle czuła. I w tym momencie już faktycznie nie miałam wcale ochoty. Już mnie przytłaczała tymi swoimi docinkami i wymuszeniami i napisałam jej dziś o tym, bo najmniejszej ochoty nie miałam by się zmuszać. No i dziś się dowiedziałam, że jak M. jest w pracy to z nimi siedzę, a jak On wraca to idę do niego i że mają do mnie żal, że nie poświęcam im czasu. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie jest to oczywiste, że kiedy M. wraca wieczorem po całym dniu w pracy, wolę z nim spędzić chwile. Jak widać Ma. sądzi inaczej. I cały czas słyszę, że M. jest dla mnie najważniejszy, że to, że tamto. Ale tak właśnie jest, M. jest dla mnie najważniejszy więc jeśli mam wybierać pomiędzy Nim a kimś kto mi przy byle okazji docina, no to zastanawiać nad wyborem się nie będę.
A nie lepiej pogadać z przyjaciółką spokojnie i na poważnie? Uświadomić jej, że starasz się jak najlepiej połączyć ich oboje, ale nie zawsze każdego z osobna tak samo zadowolisz? Ona jest najzwyczajniej w świecie zazdrosna o niego. Boi się, że ją zostawisz, bo pojawił się on. Uświadom jej, że tak nie jest i postarasz się zrobić co w Twojej mocy, by tak było. Być może w niej siedzi też jakiś lęk związany z tym, że w każdej chwili możesz zerwać przyjaźń, przez faceta. Może już miała wcześniej takie doświadczenia? I powiedz jej, że docinki w takiej sytuacji bolą Cię, bo starasz się jak możesz, by wszystkim dogodzić. Jeżeli coś ją boli, to powinna się uzewnętrznić z problemem, a nie wyżywać się na Tobie.
OdpowiedzUsuńGratulacje zaręczyn! :)
W naszym przypadku sytuacja wygląda tak, że poznałam się z Ma. kiedy byłam już z M. Więc jakby od początku wiedziała, że On jest. Ciężko mi się przekonać aby chodziło tu o zazdrość. Bardziej przemawia do mnie, że to jej charakter. Próbowałam z nią rozmawiać wiele razy, i albo kończyło się na kłótni albo ucinała rozmowę za nim się zaczęła.
OdpowiedzUsuń