piątek, 30 grudnia 2011

Sylwestrowo.

Najwyższy czas na podsumowanie Starego Roku, które ja zrobiłam całkiem niedawno. A postanowienia na Nowy Rok? Są. Oczywiście, że są. Tylko, które z nich uda mi się zrealizować? Niestety bardzo często brak mi motywacji, a może po prostu to mój słomiany zapał? Sama nie wiem. Priorytetem na Nowy Rok jest moje zdrowie. Wiem, że ostatnio sobie odpuściłam. Odkąd zrezygnowałam z lekarza, przestałam brać tabletki i obawiam się, że poziom mojej insuliny znów poszedł w górę co widać niestety po mojej wadze, także muszę się 'doprowadzić do porządku' i tym razem skutecznie. Dwa, chciałabym przestać palić. Nawet sama nie wiem kiedy stałam się od nich zależna, przynajmniej w jakimś stopniu. Trzy, chciałabym zdać styczniowe egzaminy, przynajmniej ten najważniejszy i najtrudniejszy, i jednocześnie napisać przynajmniej pierwszy rozdział pracy licencjackiej na zaliczenie semestru. Są też inne, te mniejsze i te większe postanowienia. Ale te trzy są moimi priorytetami - mniej lub bardziej, ale są.
Sylwestrowe plany? Nie mamy żadnych. Najprawdopodobniej pojedziemy do rodziców, a potem może wylądujemy na Starym Rynku. Może w przyszłym roku uda mi się wyciągnąć gdzieś M. Tu mamy problem, że M. nie przepada za imprezami. I niby mi to odpowiadało cały czas, jakoś zawsze wolałam posiedzieć z Nim w domu i mieć Go dla siebie, ale jak widzę moje dziewczyny szykujące się na jutrzejszą imprezę, to robi mi się trochę przykro. Ale przecież najważniejsze jest to, że spędzimy Go razem, prawda?    
Rok 2011 nie był wcale taki zły. Dokładnie rok temu zamieszkaliśmy z M. razem. Czy się sprawdziliśmy mieszkając razem? Myślę, że tak. Dla wielu par jest to duża próba i niestety nie wszyscy się odnajdują mieszkając razem. Nie każdej dziewczynie odpowiadają męskie nawyki, a te bywają dość irytujące i vice versa. Na szczęście Nam udało się dojść do wspólnych kompromisów. A właściwie to wcale nie było tak źle. Bałam się, a jednocześnie miałam nadzieję, że wspólne życie razem będzie piękne. I choć nie zawsze była sielanka, choć nie zawsze się dogadywaliśmy, to jednak daliśmy radę, razem.
Życzę sobie, Nam, aby 2012 przyniósł Nam wiele wspólnych chwil, oby jak najwięcej tych szczęśliwych.
No i Wam, życzę przede wszystkim, aby Nowy Rok był lepszy od Starego, byście miały czas na realizację noworocznych postanowień i byście za rok mogły powiedzieć - ten rok był udany. Pomyślności!

1 komentarz:

  1. Kaś, szczere gratulacje w związku z zaręczynami:) My też zaręczyliśmy się na 2 lata przed datą ślubu, teraz już zostało 1,5 roku do dnia 0 ;)Moim zdaniem to mądre posunięcie, kiedy nie ma się wystarczających funduszy na to (jakby nie było) kosztowne przedsięwzięcie. W ten sposób i my i nasze rodziny mają czas na oswojenie się i zaplanowanie wszystkiego tak, by było dobrze :)

    Śledzę Twój blog od dawna, dopiero teraz piszę, bo sama zaczynam śmigać w tym blogowym świecie;)
    Pozdrawiam, życzę zdanej sesji i zapraszam :)

    http://wishcorner.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń