niedziela, 1 stycznia 2012

Nie pamiętać.

Witajcie w Nowym Roku. Jeszcze w piątek, w ostatniej notce, składałam Wam noworoczne życzenia. Ja też takie otrzymałam... zdrowia, szczęścia, miłości i niezapomnianej zabawy sylwestrowej. Problem w tym, że obudzona o 5.30 przeżyłam coś, czego pamiętać nie chcę, a wiem, że na długo pozostanie w mojej głowie. Nie pamiętać. To moje jedyne życzenie. 
To niesamowite jak w jednym momencie może się wszystko posypać. Jak przez chwilę, wszystko co kochasz, co jest najważniejsze wisi na włosku. 
Nie chcę o tym pisać, co dokładnie się stało. Bo się tego wstydzę, tego okropnego widoku. To było poniżające. Wiem tylko, że na chwilę obecną niczego nie jestem już pewna. I chyba długo nie będę, o ile kiedykolwiek będę. Powstrzymuję się, by Go nie znienawidzić. A pierścionek? Leży zdjęty z palca i czeka na lepszy dzień. Tylko czy się doczeka?
Jestem w totalnej rozsypce. Siedzę na nie swoim łóżku, w nie swoim pokoju, sama i modlę się aby to wszystko się nie wydarzyło. Trzymam w ręku telefon, przeglądam kontakty i czuję się jeszcze bardziej samotna, bo nie ma w nich osoby, do której mogłabym zadzwonić nad ranem i zwyczajnie się rozpłakać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz