Kasiowe życie ciągle biegnie do przodu. Jeden egzamin za mną, dwa przede mną, z czego jeden jutro. Powinnam tkwić z nosem w notatkach a tym czasem jestem totalnie rozleniwiona, stąd moja obecność tutaj.
Tak wiele ostatnio się dzieje, że nawet nie wiem o czym napisać najpierw. Mieliśmy ostatnio wizytę pana właściciela mieszkania, który przyleciał z Anglii. Po pół roku dowiedzieliśmy się, że woda i ogrzewanie, które miały być wliczone w czynsz, wliczone nie są. Więc automatycznie musimy uregulować opłaty za poprzednie miesiące no i będziemy płacić więcej. W ciągu ostatnich dni przekonałam się (zresztą nie po raz pierwszy), że lepiej stać na uboczu i nie doradzać, bo ile kroć chce się coś dobrze doradzić, dostaje się po dupie. No i mamy problem z Pau., która jest od nas odizolowana, nie interesuje się sprawami związanymi z mieszkaniem, znika i się pojawia i wiecznie chodzi nadąsana. Już mamy tego serdecznie dosyć. Zwłaszcza, że znów wybyła, a rachunki się same nie zapłacą.
A u Nas, jak to u Nas - dobrze. M. ostatnio był chory, miał okropny kaszel, ale już mu lepiej, całe szczęście. W tym całym szaleństwie jeszcze staram się znaleźć czas codziennie by beztrosko położyć się przy Nim, choć na chwilę. No i mam nadzieję, że zbliżający się weekend, będzie ostatnim, kiedy będę musiała usiąść na tyłku i się pouczyć. A jutro, po egzaminie, dla relaxu - termy.
Powodzenia na egzaminach!!!! :)
OdpowiedzUsuńCzasem po prostu nie da się non stop tkwić nosem w książkach, potrzeba chwilki 'odmóżdżenia'. Powodzenia :)
OdpowiedzUsuńpowodzenia ne egzamach bede trzymala mocno kciuki, a i pozniej daj znac jak bylo na termach bo jestem ciekawa jeszcze tam nie bylam a moze jak wydobrzeje to bym sie wybrala.
OdpowiedzUsuńSesja ma to do sobie, że jest szybka, ale ciężka. Mam nadzieję, że się zmobilizowałaś i dałaś radę ;)
OdpowiedzUsuń