Pojechaliśmy i wróciliśmy. Wczoraj. I jak było? Było tak, jak każde wakacje wyglądać powinny. Wypoczęliśmy przy sobie. W końcu. Mamy kilka zdjęć i garść pięknych wspomnień. I to najważniejsze. Był czas na wylegiwanie się na plaży w słońcu, na chodzenie boso po piasku i brzegiem morza, na wieczory spędzone na beztroskim rozwiązywaniu sudoku, czytaniu gazet i patrzeniu sobie w oczy. No i na granie w piłkarzyki też. Na chodzenie po straganach i kupowanie rzeczy, których normalnie bym nie kupiła. I co najważniejsze, udało Nam się zapomnieć (choć na chwilę) o 'szarej' rzeczywistości. Złapaliśmy trochę słońca i trochę deszczu też. I czekamy na przyszły rok i kolejne wakacje pod namiotem, bo te zdecydowanie bardziej wolimy.
A przed Nami jeszcze trzy dni wolnego. Już prawie rozpakowani, choć część moich rzeczy pewnie jeszcze pobłądzi po pokoju w poszukiwaniu swojego docelowego miejsca, ale cóż, taka właśnie jestem - wszystko musi nabrać swojej 'mocy urzędowej', czyli poleżeć trochę tu, trochę tam.
I gdyby tylko jeszcze chciało przestać padać... Czeka mnie dziś, a właściwie czekają, dwie godziny jazd, w deszczu. I poza tym jednym, planów na najbliższe trzy dni brak. I jakoś dobrze mi z tym.
Namiastka tego, co widziały Nasze oczy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz