Miałam się pojawić przed Naszym wyjazdem, więc jestem. Pogoda, a raczej prognoza pogody na weekend i przyszły tydzień, nie napawa mnie optymizmem. Niestety. Ale cóż, zobaczymy jak będzie kiedy już będziemy na miejscu. Staram się, mimo wszystko, myśleć pozytywnie!
Nie tak dawno jak dwa dni temu, miałam kolejne 'spięcie' z Naszą 'cudowną' współlokatorką, a raczej była to jej kolejna próba czepiania się o wszystko i rządzenia. Wychodząc do pracy zostawiłam u Nas w pokoju uchylone okno, sprawdziłam pogodę, miało być ładnie, więc niech się wietrzy, zwłaszcza, że potem robi się straszny zaduch w pokoju. Nie minęły nawet dwie godziny kiedy dostałam od K. sms'a o treści głęboko pretensjonalnej, że poraz kolejny musi zamykać u nas okno, bla bla bla. Po pierwsze, nie rozumiem z jakiej racji się rządzi i to w 'Naszym' pokoju! Wogóle, kto jej pozwolił tam wejść pod Naszą nieobecność! Mało tego, dziewczyna coraz bardziej przegina, próbuje rządzić, awanturuje sie i mnie obraża i poniża. Nie mam już na nią ani siły ani słów. Kiedy ja jej odpowiadam spokojnie, ta prawie na mnie krzyczy nie pozwalając dojść do słowa. Brak słów.
We wtorek wybrałam się na ostatnie zakupy przed wyjazdem i na poszukiwania stroju kąpielowego (chociaż poważnie zastanawiam się nad jego rzeczywistą przydatnością biorąc pod uwagę pogodę...). Po dwóch godzinach udało mi się dostać to, co w pełni mnie usatysfakcjonowało. Chociaż nie do końca. Szukałam stroju dwu-częściowego. Z racji mojego 'dużego' biustu, sporo się naszukałam by znaleźć coś odpowiedniego, ale znalazłam! Niestety góra stroju nie była w kąplecie z dołem, więc musiałam kupić osobno dół. Przglądam rozmiary majtek, a tu dupa przez duże 'D', bo zostały same majtki w rozmiarze 38 i brak 40. Więc pozostało mi kupić szorty, z czego nie jestem zbytnio zadowolona, bo po ich założeniu, nie mam wogóle figury :/ no ale lepszy rydz niż nic. Ponieważ mój strój jest czarno-różowy, myślę nad dokupieniem zwykłych czarnych majtek (oczywiście 'kąpielówek'). Ostatecznie powinny pasować. Chociaż i tak zastanawiam się, czy faktycznie strój będzie mi potrzebny? Coś czuję, że pesymizm bierze jednak górę, ale staram się myśleć, że liczy się tylko to, że spędzimy kilka dni we dwoje, z dala od codzienności. Pozostaje spakować się, co odkładam na jutro, bo jeszcze dziś muszę zrobić jedno pranie i w sobotę z rańca ruszamy w drogę.
Oczywiście napiszę jak było. Mam nadzieję, że mimo wszystko wyjazd będzie udany.
See you soon!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz