Po kilku upalnych dniach znów za oknem pada deszcz. Może to dziwne, ale dziś akurat mi to nie przeszkadza ani trochę. Idealna pogoda by położyć się obok Niego na kanapie i oglądać filmy. I oderwałam się na chwilę by tutaj zajrzeć.
W końcu zmobilizowałam się, by coś tu zmienić i efekt końcowy nawet mi się podoba. Jeszcze mam w głowie kilka rzeczy, które chciałabym tu zmienić, ale dziś zdecydowanie bardziej wolę znaleźć się przy Nim.
Co u mnie? Hmmm... W pracy jestem już ze wszystkim na bierząco, nie mam żadnych zaległości, więc o tyle mam lepiej. Jedynym problem okazał się dojazd do biura... bo jednak to ok. 20 km i tak jak zawsze zabierałam się z B. lub K., tak teraz B. jest na urlopie, a K. ma od rana spotkania z klientami, więc jutro pozostaje mi poznańskie mpk, co jednak nie napawa mnie optymizmem z powodu czasu trwania dojazdów, ale coż, muszę być odpowiedzialna.
Z niecierpliwością czekam na moje prawo jazdy, które jest na etapie: 'przyjęto wniosek - trwa postępowanie administracyjne', więc pozostaje mi czekać. Ostatnio rozglądałam się na allegro za autkami, ale póki co nie stać mnie na kupno nawet małego autka z powodu braku jakichkolwiek 'większych' oszczędności.
Przez ostatnie dni zastanawiam się, myślę, i stwierdziłam, że muszę 'coś' ze sobą zrobić. Chciałam wymyśleć coś twórczego, ale... boję się, że z moim słomianym zapałem nic z tego nie będzie. Od kilku miesięcy zapisuję się już na siłownię i póki co, nic. Istnieje szansa, że będę chodzić od października razem z moim bratem na siłownię, może wtedy będę miała więcej mobilizacji. Poza tym, chciałabym zająć się czymś bardziej twórczym... może powrócę do robienia kartek? Może scrapbooking lub decoupage? Sama nie wiem. Czasem patrzę na moją mamę i podziwiam ją - ma tyle zainteresowań, a ja pod tym względem czuję pustkę. Kiedyś myślałam, że moją pasją są języki obce, ale potem moja uczelnia skutecznie zniechęciła mnie do robienia czegokolwiek ponad uczelniany program. To smutne, wiem.
W sobotę idziemy z M. na rodzinną uroczystość, moi dziadkowie mają imprezę z okazji 50-tej rocznicy ślubu. Pokaźna liczba. Pozazdrościć takiego stażu. Więc będzie baardzo rodzinnie i czeka mnie jeszcze obróbka zdjęć i stworzenie małego pokazu dla dziadków. Impreza będzie z wielką pompą, dzieci się postarały, ale należy się im takie świętowanie. No i z tej okazji wyposażyłam M. w nowe buty do garnituru i krawat, który bardziej pasuje do mojej sukienki, niż ten, który miał do tej pory.
I zastanawiam się nad 7 rzeczami, których jeszcze o mnie nie wiecie... ale czy wogóle jest coś, czego o mnie nie wiecie?
Pomyślę o tym, a teraz jedyne o czym myślę to znaleźć się jak najbliżej Niego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz