Jutro egzamin. Została mi powtórka. Zobaczymy. Ale jakoś dziś trudno mi o optymizm. Wiem, że jak usiądę, to zdążę wszystko powtórzyć i jeszcze jutro przed egzaminem. Mimo wszystko poproszę o kciuki od 9.45.
W sprawie mieszkania, nie chcę dziś o tym pisać, nie mam na to siły. Przepraszam - wybaczcie.
No i pogrążona jestem w smutku. Dziś w nocy, z własnej mojej głupoty, uciekł mi chomik. Jak co noc urządzał sobie nocne harce, przywykliśmy do tego z M., ale jak zaczyna obgryzać klatkę to jest kaplica, robi taki hałas, że nie można spać. W dodatku ostatnio uśrupał jedno zamykanie od klatki i skubany sobie wymyślił, że wchodził na domek łapał zębami klatkę, podnosił do góry i puszczał - hałas niesamowity. Już jakiś czas temu kupiliśmy mu z M. taką dużą kulę, w której sobie biegał po balkonie. No i dzisiaj w nocy nie dając mi spać, wsadziłam go w tą kulę i wystawiłam na balkon. Obudziłam się po godzinie, wyszłam na balkon, łapię za kulę a ta pusta. Wiele razy tak robiliśmy, żeby się wybiegał i potem był spokój. A teraz obśrupał zabezpieczenie przy wieczku i jakoś się stamtąd wydostał. Obudziłam M., biedny chodził w nocy po ogródku i szukał chomika ale nie widać go było nigdzie. Mieszkamy na parterze, do ziemi jest jakiś metr, pewnie sobie zeskoczył w trawę. Nie mogłam długo zasnąć. Rano obudziłam się i zobaczyłam pustą klatkę. Chodziłam po ogródku, szukałam, bo może wlazł w jakieś krzaki i śpi. Na nic to moje szukanie. A w domu cały czas zaglądałam do klatki, bo wydawało mi się, że w niej jest i tak samo co chwile wyglądam na balkon. Wystawiłam mu klatkę w ogrodzie, może wróci do swojego zapachu. Mam taką nadzieję. Nie chcę nawet myśleć o innej opcji! Tak bardzo za nim tęsknię!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz